„Bo każdy Addams rodzinę kocha swą” – czyli zasłużone pochwały dla musicalu Rodzina Addamsów

addams_poster_accepted_v_small

Rodzinę Addamsów kojarzą chyba wszyscy. Znana z czarnych ubiorów, jeszcze czarniejszego humoru i głęboko zakorzenionych wartości rodzinnych, rodzina ta występowała już w wielu formach – komiksach (gdzie zadebiutowała), filmach czy serialach.  Przyszedł więc czas na musical.  Czy da się urok makabrycznej rodziny przenieść na sceny teatru? Czy da się przekonująco śpiewać o rekreacyjnych torturach? Teatr Syrena udowadnia, że tak.

Czytaj dalej »

Reklamy

Krew ojców i walka o władzę, czyli o „1983”

"1983", Netflix Original

Z czekaniem na „1983” było trochę jak z czekaniem na gwiazdkę: dużo nadziei i ekscytacji, ale jak fajnie by nie było, to na końcu i tak pozostaje lekki kac moralny. Pierwszy polski serial Netfliksa co prawda nie wzbudzał aż tak gorących dyskusji, jak zapowiadany dopiero „Wiedźmin”, ale i tak czekało na niego wiele osób. Miało być pięknie: dobry pomysł na fabułę, świetna obsada, zespół reżyserek z Agnieszką Holland na czele. A tymczasem pierwsze recenzje, spływające jeszcze przed wyjściem serialu, okazały się bardzo negatywne.

Czy zatem w ogóle warto oglądać „1983”?Czytaj dalej »

Don’t stop me now, I’m having such a good time! – Czyli o Bohemian Rhapsody w kilku akapitach

freddie

Bohemian Rhapsody jest filmem, na który czekałyśmy z wypiekami na twarzy i prawie że odliczałyśmy dni do premiery, więc całkiem jasne, że w końcu miałyśmy duży problem z tym, żeby wybrać się na niego do kina. Generalnie uważamy, że to w 100% wina listopada, bo listopad to najgorszy miesiąc w roku i tak całkiem szczerze, to ma tylko dwie zalety – raz, że jest krótki, a dwa, że wypadają w nim dwa święta, więc bywa, że jest jeszcze krótszy. No, i w tym roku jest jeszcze trzecia zaleta – wyszło dużo dobrych rzeczy do oglądania. A Bohemian Rhapsody jest jedną z nich.

Czytaj dalej »

Zbrodnicze życie Gellerta Grindelwalda, czyli o Fantastycznych Zwierzętach 2 słów kilka (ale bez spoilerów)

"Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"

Fantastyczne Zwierzęta od samego początku były dziwnym tworem. Ani to prequel, ani sequel do znanej i kochanej serii o Harrym Potterze, ani też zupełnie osobne dzieło. Ot, historia powstawania jednego z hogwarckich podręczników. Pierwsza część zebrała mieszane recenzję, a przy drugiej szum medialny i niesprzyjająca prasa wróżyły totalną klapę. Spora część fanów „jedynego i słusznego” Pottera stwierdziła, że nie zapłaci za odgrzewane kotlety i cała seria Fantastycznych zwierząt jest tylko grą na nostalgii. Czy Zbrodnie Grindelwalda są czymś innym niż tylko próbą wyciągnięcia pieniędzy od fanów? Moim zdaniem tak.

Czytaj dalej »